Brak punktu pierwszej pomocy i pogotowia w Gostyninie. Mieszkańcy winią "dobrą zmianę"
Od 1 października nocna i świąteczna opieka zdrowotna dla mieszkańców Gostynina świadczona jest jedynie w szpitalu w Gorzewie. Oznacza to, że w przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia pacjenci zmuszeni są do dojazdu na własną rękę do oddalonego o kilka kilometrów od Gostynina Gorzewa.
Z tą przykrą niedogodnością musiał zmierzyć się w miniony weekend pan Witold, którego syn wymagał pomocy medycznej. Niestety, na pomoc musiał czekać kilka godzin. Sytuację opisał na jednej z grup społeczniościowych.
"Drodzy mieszkańcy, taka sytuacja. W sobotę musiałem udać się z synem na pogotowie. Niestety, pogotowia po 18-tej w tygodniu i przez cały weekend w G - Town już nie ma. Przeniesione do lasu bez zasięgu telefonii komórkowej i z komunikacją miejską o częstotliwości spadających kasztanów. Jeśli ktoś ma auto, fajnie, może wziąć suchy prowiant i pocisnąć w podróż, jak nie to ewentualnie taxi w cenie 0.7 litra w promocji. Tam czekaliśmy prawie 2 godziny, aż lekarz wróci z kilku interwencji na mieście i będzie do dyspozycji. Ludzie w kolejce wkurzeni na maxa, bo niektórych przywieźli autem znajomi i oni też musieli czekać." - pisze pan Witold Pilichowicz.
Mieszkańcy Gostynina chcą przywrócenia nocnej opieki medycznej na terenie miasta
Po przykrych doświadczeniach z nowym trybem świadczenia nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej zachęca mieszkańców do składania podpisów pod inicjatywą obywatelską, której celem będzie przywrócenie świadczeń zdrowotnych na terenie miasta.
"Co Wy na to, podobno w Gąbinie po interwencji mieszkańców przywrócono punkt pierwszej pomocy. A może by tak zebrać podpisy, napisać wniosek i przedłożyć odpowiednim władzom? A może gra muzyka i jest ok? Co sądzicie???" - pyta na grupie pan Witold.
Wpis spotkał się z dużym odzewem mieszkańców.
"No to ruszajmy do akcji i ostro działajmy bo tak nie może być. Zbierajmy podpisy; może w końcu kogoś to ruszy najbardziej chodzi o ludzi starszych oraz dzieci. A co ma powiedzieć ten biedny emeryt schorowany, który ma nędzną emeryturę, a taryfa do Gorzewa bierze w godzinach dziennych około 40 zł nie mówiąc o nocy. No to mamy fajnie w Gostyninie. Wobec tego do dzieła" - komentuje pani Elżbieta.
"Miałam taki przypadek. Sąsiadka poprosiła mnie o pomoc bo jej mąż zasłabł (81) lat . To było w niedzielę . Zadzwoniłam na pogotowie , odmówili , dali numer do pomocy . Dzwoniłam nikt nie odebrał. Dzięki Bogu sąsiadowi się polepszylo." - opisuje pani Maria.
Część komentujących za obecną sytuację obwinia rząd PiS, który wprowadził ustawę o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
"Witold, to nie jest tylko problem lokalny. Dobra zmiana jakich mało. W innych miejscowościach ta sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Dodam tylko, że są również poszkodowani wśród personelu." - ocenia pan Tomasz.
Radni interweniują
O zapewnienie nocnej opieki zdrowotnej dla dzieci na terenie miasta zabiegała już kilkanaście miesięcy temu radna powiatu Agnieszka Korajczyk-Szyperska. W odpowiedziach na jej interpelacje władze powiatu jednak zasłaniały się brakiem kompetencji lub brakiem środków.
"Rozmawiałam z Pogotowiem, z ich strony jest chęć współpracy. W następnym tygodniu spotykamy się z dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w tej sprawie" - informuje Małgorzata Rędzikowska-Mystkowska wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej.
Głos zabrała również Przewodnicząca Komisja Spraw Obywatelskich, Zdrowia i Pomocy Społecznej Magdalena Augustyniak.
"Po 20stym listopada odbędzie się Komisja Spraw Obywatelskich, Zdrowia i Pomocy Społecznej. Radni zajmą się tym tematem i wystosujemy wniosek do burmistrza o zajęcie się tą sprawą." - pisze przewodnicząca.
Do tematu wrócimy.
Podobało Ci się? Udostępnij!






