3000 odsłon Informacje 9 lipca 2015, 19:11,

Mieszkają w ruderze! „Boimy się o własne dzieci”


Udostępnij na Fb. To zainteresuje Twoich znajomych


W ostatnim numerze Gazety Lokalnej możemy przeczytać cieżkiej sytuacji mieszkaniowej, z która boryka się rodzina Gontarków. Gostyninianie od 5 lat walczą o mieszkanie zastępcze, gdyż lokal, w którym obecnie zamieszkują w każdej chwili może się zawalić!



Mamy czwórkę dzieci, a każdy dzień to strach o życie naszych pociech, bo strop trzyma się tylko na jednym balu. Prosiliśmy o pomoc zarówno byłego, jak i obecnego burmistrza, ale czujemy, że ich nie obchodzi nasz los – żali się pani Marzena. Czy miasto wreszcie pomoże rodzinie?

Państwo Gontarek od 8 lat zamieszkują w drewnianym domku na ul. 18 Stycznia. Jak mówią, z początku warunki mieszkalne można było zaakceptować, jednak po trzech latach lokal zaczął zamieniać się w ruinę.

– Strop zaczął pękać w szwach, z każdym deszczem było coraz gorzej – deski pogniły, dach przecieka. W czasie ulewy podstawiamy wiadra, żeby nas nie zalało. I to tak trwa już od 5 lat – mówi ze smutkiem Marzena Gontarek.

Z każdym rokiem sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Obecnie strop trzyma się jedynie na drewnianym palu. Rodzince czwórki dzieci są przerażeni myślą, że lada moment może zdarzyć się nieszczęście. W obawie o życie swoje i swoich pociech postanowili poprosić o pomoc władze miasta. Niestety, jak mówią, bezskutecznie.

– Chodziliśmy z zapytaniem o mieszkanie zastępcze zarówno za byłego burmistrza, jak i teraz, po wyborze Pawła Kalinowskiego. Słyszymy tylko, że nie ma dla nas lokalu, jesteśmy na liście oczekujących, ale kiedy wreszcie znajdzie się coś dla nas, nie wiadomo – żalą się państwo Gontarek.

– W zeszłym roku dostaliśmy nakaz eksmisji, ale póki nie otrzymamy lokalu zastępczego, możemy tutaj zostać. Tylko jak tu mieszkać? Tym bardziej, że ostatnio odcięto nam prąd – dodają. Pani Marzena o interwencję poprosiła liderkę IdG, Agnieszkę Korajczyk–Szyperską. Ta, apelowała ostatnio do władz miasta. Czy urzędnicy wyciągną rękę do mieszkańców?

Burmistrz zapewnia, że los rodziny nie jest mu obojętny.

– Sytuacja rzeczywiście jest bardzo trudna. Rodzina Gontarek znajduje się w gronie czterech rodzin, które są pierwsze w kolejce po mieszkanie socjalne. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie, dlatego też miejsce na liście oczekujących nie jest decydujące. Póki co czekamy aż zwolni się mieszkanie, jednak trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi. Mam nadzieję, że już w ciągu najbliższych miesięcy państwo Gontarek będą mogli przeprowadzić się do nowego, bezpiecznego lokalu – przekonuje Paweł Kalinowski

autor/źródło: Gazeta Lokalna
Tematy: mieszkanie

Podobało Ci się? Udostępnij!

Napisz komentarz

Dodaj ogłoszenie